MW

Kraków 1984, Kraków 1990

 

 

 - zbiór esejów poetycko - kulturowych

 Dodaj recenzję

 

 

„Nieznajomość prawa szkodzi”. A nieznajomość sztuki? - Chyba jeszcze bardziej, ale prawem paskudnego paradoksu przekonać się o tym można dopiero, gdy się ją pozna. „Kto nie zna smaku mięsa...”

Na szczęście istnieją jeszcze wyśmienici kucharze - potrafią przyrządzić każde danie tak, że nie przejdziemy wobec niego obojętni. Szkice Łysiaka zawarte w „MW” to właśnie takie potrawy - eseje osnute na ciekawych dziełach sztuki, które też w tomie są reprodukowane. Za umiejętność przekazania wraz z nimi choć części swojego Muzeum Wyobraźni należą się autorowi gratulacje.

Autor : Karolina wpisal (dnia 06.02.2004)

Tresc: \'Kuter\' - jest super! niepokojacy tekst o wiecznej tesknocie za czyms co niby jest w zasiegu reki, ale tak naprawde nie mamy odwagi po to siegnac... I nie odnosi sie tylko do mezczyzn ;)




Autor : DUNDUL wpisal (dnia 05.02.2004)

Tresc: TA KSIĄŻKA NAUCZYŁA MNIE PATRZEC NA SZTUKĘ , ROZUMIEC JĄ ,ODCZUWAĆ .... I POZWOLILA ŚMIALO OGLADAĆ GALERIE ŚWIATA BEZ KOMPLEKSÓW. ROZPOCZĘŁA TEZ OGROMNĄ PRZYGODĘ- POSZUKIWANIE DALSZYCH PUBLIKACJI AUTORA JAKŻE WSPANIALYCH , PRZENOSZĄCYCH W INNY ŚWIAT. NA POCZĄTKU BYŁO \"MW\"




Autor : ostryga wpisal (dnia 12.01.2004)

Tresc: Panie Łysiak, ja dziekuje, ze Pan jest i, że dał nam Pan te książkę....




Autor : aragorn wpisal (dnia 24.11.2003)

Tresc: Te teksty rozpalają w głowie pożar uczuć,wyobraźni i wzruszeń.Czytałem 10 lat temu,potem tej książki długo szukałem i udało się na aukcjach.Jest piękna.




Autor : Grzegorz Hajduk \"Grzech\" ( 06.11.2003)

Tresc: Jeśli ktoś, tak jak ja, nie rozumiał, dlaczego jacyś faceci chwytają za drewienka zakończone włosiem i tym ulotnym laserem wypalają swe Marzenia i Wspomnienia na płótnach - to po \"przepłynięciu\" \"MW\" może tylko Mistrzowi Waldemarowi przytaknąć i pozazdrościć tej rzeki erudycji i wrażliwości, którą płynie po \"zdjęciach\" projekcji nowożytnych ludzi. Ja najbardziej przychylam się do odbioru \"MW\" jako Morza Wzruszeń - właśnie takiego akwenu uczuć dostarczyła mi lektura tego dzieła. Przez ukochaną drogę somosierską, przez pierwszą miłość, przez wendettę, przez \"wiesz, taki kuter\", przez psiogłowych, przez blondynki i mężatki, przez Sardanapala - zatonąłem w \"MW\". Życzę również pozostałym \"pływakom\", aby patrole ratunkowe spały snem sprawiedliwych.



 


Copyright © 2003 Arkadiusz Mroczek, Łukasz Sikora Wszystkie prawa zastrzeżone