"Łysiaki"


             Użycie nazwiska autora jako nazwy gatunku eseistycznego ma swoje uzasadnienie – i nie chodzi tutaj tylko o fakt, że sam pisarz chlubi się tym określeniem. Ten rodzaj eseju, który  Łysiak tak chętnie uprawia, wyróżnia się spośród innych na tyle mocno, że można mu rzeczywiście przyznać odrębną kategorię literacką. Esej bowiem, jako taki, to gatunek definiowany raczej nieściśle. U naszego bohatera charakteryzuje się on  przede wszystkim oryginalną konstrukcją tematyczną, o której teraz słów kilka.

            Łysiak bazuje tutaj na swojej wiedzy z zakresu historii sztuki i historii „jako takiej”, ze szczególnym uwzględnieniem biografii ciekawych osobistości (twórców, wodzów, kobiet). Wiadomości te są dla niego podstawą, odskocznią do snucia szerszych opowieści, często   o uniwersalnym przesłaniu. Opowiada np. o świecie podziemnym w Paryżu czasów Hugo, życiu i inspiracjach największych malarzy histori, czy wreszcie rozterkach słynnych wojowników. Dużo miejsca poświęca też architekturze, bo to również jego zawód.

            Książki takie jak „Francuska ścieżka”  stanowią zbiór esejów tego typu. Można je traktować jako wstęp do zwiedzania kraju Francuzów, ale na pewno nie można mylić z przewodnikami turystycznymi. To coś więcej; w przewodnikach mamy opisy,  u Łysiaka – ożywienia; w tych pierwszych rzeczowe informacje, w tych drugich – żywe legendy, w wydawnictwach wycieczkowych znajdziemy ciekawostki, w interesujących nas utworach – fascynacje autora.

            Zwiedzamy z nim zamki nad Loarą, wysłuchując jednocześnie opowiadania o Joannie d’Arc, podróżujemy po Italii, poznając mentalność Włochów i warsztat Michała Anioła. Przykłady takie można by mnożyć lecz dość powiedzieć, że rzecz warta jest uwagi. O ile bardziej, niż suche opisy dzieł „poważnych”.

            Patrząc z kolei z drugiej strony, znajdziemy na pewno w literaturze wiele opracowań traktujących o życiu ciekawych postaci, rozlicznych biografii ludzi wybitnych, a także historii niezbyt osobliwych, ale za to charakterystycznych dla swych epok. Eseje Łysiaka mają jednak nad nimi jedną, ale zasadniczą, przewagę. Chodzi właśnie o jego rozliczne fascynacje sztuką i dziejami. Dzięki nim jest on w stanie stworzyć coś oryginalnego, będącego wyjątkiem właśnie ze względu na syntezę  biografii i sztuki, fascynacji ludźmi i znajomości ich dzieł.

            Jak widać, często mamy do czynienia ze swoistą psychologią twórczości (oba pojęcia rozumiemy bardzo szeroko). A do tego dochodzą jeszcze dociekania historyczne, luźne rozważania natury socjologicznej, czy wreszcie jakaś uniwersalna refleksja – jak w innych gatunkach uprawianych przez Łysiaka.

                        Doszliśmy już prawie do końca naszych ambitnych, choć może nie zawsze konkretnych rozważań. Teraz znów przyszła pora na parę słów o magii. Nie będą już, w świetle wszystkiego tego, co zostało powiedziane powyżej, zbyt odkrywcze. Napiszmy tylko, że w każdym człowieku, gdzieś tam na dnie, choć czasami blisko powierzchni, drzemie chyba jakaś chęć do autorefleksji, zastanawiania się nad sobą, analizy swej psychiki, słowem – prześwietlenia i zrozumienia duszy. Nasz pisarz wie o tym doskonale i korzysta ze swej wiedzy. Prześwietla różne dusze, wyrażając swe poglądy na ich temat. Zawsze spójne – człowiek to nieowłosione zwierzę, a inteligencja pozwala mu być bardziej skutecznym w swej nikczemności. Ale nie tylko – człowiek to istota twórcza, a także zdolna do największego z uczuć – miłości.

            Skupienie się na duszy, dokonane przy użyciu historii i sztuki, to recepta na udaną magię. Skuteczną, bo bez poznania ludzi nie można docenić ani ich dzieł, piękna przyrody czy ogólnie świata, w którym żyli.

 





Copyright © 2003 Arkadiusz Mroczek, Łukasz Sikora Wszystkie prawa zastrzeżone